miércoles, 1 de septiembre de 2010

MIEJSCE MOJEJ EMERYTURY - MALAGA (2010 raz)


Po ponad dwoch latach prob udalo mi sie w koncu ponownie dotrzec do Malagi. Wlasciwie przeprowadzajac sie do Barcelony zakladalam, ze skoro w Maladze fizyczna niemozliwoscia jest znalezienie pracy, to bede tam jezdzic przynajmniej na kazdy weekend. Niestety rzeczywistosc okazala sie bardziej brutalna niz moje wyobrazenie o niej – a to nie mialam wystarczajaco pieniedzy (nie wiedzialam, ze tyle moze kosztowac bilet z Barcelony do Malagi!!!!!) co nie przeszkodzilo mi na przyklad w kupieniu biletow do Milanu tuz przed wylotem :P, a to dziala sie cos mi zdecydowanie uniemozliwialo wyjazd – na przyklad zeszloroczny wyjazd do Bordeaux.

A Malaga, przystojni mezczyzni, zimne drinki i niezliczone ilosci komplementow czekaly, czekaly i czekaly….

Tym razem jednak uparlam sie uparlam sie i jeszcze raz uparlam sie (a poza tym jeszcze sie uparlam) i stwierdzilam, ze tym razem – nie ma bata – jade!!. Chcialam spedziec sobie kilka dni (wybralam 5) spokojnie, juz po ferii i odpoczac.

Nacho - wiecznie piekny, mlody i czarujacy!

Napisalam zatem szybciutko do Nacho (tak! Nacho zyje!!) zeby podal mi daty ferii bym mogla

pojechac po Ferii (kiedy to juz w miescie bedzie spokoj, nie bedzie juz mega tlumu turystow I w ogole bedzie

fajnie. Oczywiscie Nacho moglby mi I milliard razy podawac te daty a I tak by sie to nie zmienilo, jak ktos nie ma problemy z odbieraniem rzeczywistosci to chociaz nadrabia to pieknymi oczami (tak to o mnie :P). Nie wiem jak to zrobilam – wykupilam bilety oczywiscie w sam srodek Ferii. Dokladnei w sam srodek. (Zanznaczam, zeby wszyscy sie zorientowali w jakiej to chytrej isprytnej sytuacji sama siebie postawilam – do Malagi na ferie zjezdzaja dziesiatki tysiecy ludzi [doslownie] – znalezienie wolnego miejsca w hotelu / hostelu etc jest rownie mozliwe jak polizanie sie we wlasny lokiec).

Feria de Malaga 2010

W gwoli wyjasnienia – w Hiszpanii niektore miasta, tak jak wiekszosc dzielnic w Barcelonie – maja swoje swieta – Ferie – Feria de Sevilla i Feria de Malaga. Przy czym Feria de Malaga jest najwieksza w Hiszpanii – trwa 9 dni, zjezdzaja sie tlumy (ale to tluuuuuuuuuuumy) I …imprezuja. Feria podzielona jest na dwie czesci (pomijam juz oczywiscie rzeczy tak oczywiste jak ozdabianie i przystrajanie miasta) – tak zwana “feria del dia” – feria za dnia – ktora odbywa sie na terenie Centrum Historycznego – stoiska, dziewczeta w strojach flamenco, chlopcy w ubraniach z epoki, inni ludzie poprzebierani za “trudno powiedziec co”, zimne drinki i zimne piwo i na kazdym rogo zespolu lub pojedynczy muzycy. I druga czesc “Feria de noche” – odbywajaca sie w odleglej czesci miasta (niemal na przedmiesciu) na ogromnym ogromnym wydzielonym terenie, ktory z kolei podzielony jest na dwie ogromne czesci - jedna zajeta przez gigantyczne Wesole Miasteczko (tak na nic nie wsiadlam w tym roku, bo chyba bym umarla ze strachu ) i kilka “hal” (jesli mozna je tak nazwac – na imprezy, koncerty etc etc) i druga, ktora z kolei podzielona jest na dwie bardzo duze czesci - czesc na siedzenie, jedzenia i picie oraz czesc na tanczenie i picie. Po calosci przechadzaja sie panie w sukniach flamenco – niektore w naprawde spektakularnych sukniach flamenco , panowie rowniez przebrani, konie, dorozki, dzieci etc etc. I co wizualnie moze wygladac smiesznie – turystki rowniez w sukniach flamenco (smiesznie na przyklad w przypadku chudego jak patyk dziewczecia o typowo nordyckiej urodzie).

Wszystko w czasie Ferii wyglada przesympatycznie (tak jest to prawidlowe okreslenie – przesympatycznie) – niesamowite ilosci kolorow, wszyscy sie usmiechaja i sa dla siebie zyczliwi jeszcze bardziej niz zazwyczaj (ludzie z poludnia generalnie sa bardzo zyczliwi i otwarci - rzecza normalna jest ze obcy ludzie ze soba rozmawiaja w autobusie etc etc). Pokazy typowego tanca malagenskiego Verdiales - wygladaja mniej wiecej tak: http://www.youtube.com/watch?v=ZfwBCTsa-Pk&feature=related aczkowiek szczerze zachecam do poszukania lepszej wersji. Minusy – to w ferii del dia – zapach pomniejszych uliczek – gorzej niz w toalecie publicznej z czasow PRL (przynajmnioej wedlug opisow rodzicow). W Ferii de noche z kolei wszystko smierdzi konmi i ich odchodami. Ale po pewnej ilosci juz sie nie zwraca takiej uwagi na to.

Malaga zostala zalozona, wedlug dowodow archeologicznych przed 1000 r. p.n.e. przez Fenicjan i trudno ja wtedy bylo nazywac “miastem”, byla jedynie – punktem handlowym ulatwiajacym fenicjanom utrzymanie potegi handlowej w basenie Morze Srodziemnego. W pozniejszych latach przechodzila kolejno z rak greckich w rece rzymskie (za czasow Rzymian notuje sie gwaltowny rozwoj Malagi, glownie za sprawa nowopowstalego traktu z Kadyksu do Barcelony a nastepnie do Rzymu). W 716 roku Malaga przechodzi we wladanie muzulnow, po to by w 1487 roku jako przedsotatni bastion na tym terenie (pozniej poddala sie jedynie Granada) i po zacieklej obronie powrocic pod panowanie europejskich katolikow.

Do dzis glowna wizytowka architektoniczna Malagi jest ogromny wplyw architektury I sztuki muzulmanskiej na architecture I sztuke europejska - polecam przygladanie sie szczegolom – balkonikom, mozaikom na scianach etc.

To tyle z oficjalnych informacji o Maladze. Po informacje bardziej zaawansowanie zapraszam do pytania Wujka Googla.

W to wlasnie trafila Ola. Z brakiem mozliwosci zarezerwowania hotelu, hostelu czy wynajecia pokoju (jedyne co bylo wolne to pokoj za 95 euro dziennie 23 km od Malagi, co raczej nie urzadza). Wysylalam niezliczone ilosci couchrequestow, ale oczywiscie wszyscy juz byli zajeci, co logczne. Juz prawie myslalam, ze mam do wyboru albo zostac w domu albo spac na plazy(co w czasie ferii srednio atrakcyjna perspektywa), kiedy uroczy Peruwianczyk Gueillermo zgodzil sie przyjac mnie pod swoj dach.

I dzieki temu spedzilam 5 fantastycznych dni. Zapomnialam jak dobrze jest bawic sie na Ferii. Zapomnialam jaka atmosfere ma Malaga, jak fantastyczni ludzie tam mieszkaja i dlaczego tak wielu z nich na stale zamieszkalo w moim serduszku. I jak uwielbiam siedziec w sloncu z zimnym tinto de verano (nigdzie indziej nie robia takiego tinto de verano jak w Maladze - wiem przemawia przeze mnie banda rozhisteryzowanych sentymentow, ale nic na to nie poradze) w rece. Malaga – miesto ktore kocham i ktore mnie stale zaskakuje (teraz na przyklad budowa metra).

Feria de Malaga 2010, tradycyjny taniec malagenski. Wiecej zdjec z ferii na : http://www.facebook.com/album.php?aid=2065654&id=1008017375&l=007a449ddb

Bardzo milo bylo znow zobaczyc sie z Nacho, ktory nie traci nic a nic ze swojego srodziemnomorskiego uroku i czaru prawzdiwego macho, bardzo milo bylo zobaczyc sie z Iga, ktora juz calkiem dobrze sie wzyla w Torremolinos. Chcialam zaskoczyc Francisa( Francis to moj najnajnajnajulubienszy nauczyciel hiszpanskiego), ale to Francis zaskoczyl mnie swoim nowym image (nowe nie znaczy lepsze a juz na pewno nie znaczy “ jestem przystojniejszy”) do tego stopnia, ze zapomnialam ze to ja mialam go zaskoczyc swoja osoba.


Francis i Tinto de Verano, a na drugim: Pablo, Mariano i Francis - czyli Mediteraneo Power (tak wygladaja jak boysband) - nauczyciele z mojej szkoly hiszpanskiego

Duzym i bardzo milym zaskoczeniem bylo rowniez spotkanie z Agnieszka K. , z ktora od postawowki (mimo, ze przez prawie cale zycie bylysmy sasiadkami z osiedla) nie moglam sie spotkac I udalo sie to po niemal 15 latach w Maladze… Agnieszka wyglada teraz tak:

Jak widac Malaga uszczesliwia ;)

I oczywiscie najwieksze zaskoczenie tego wyjazdu – Miguel. Miguel, ktorego znam juz ponad 4 lata a z ktorym do tej pory zamienilam moze 10 slow (I zapewne to byly wlasnie te wszystkie slowa ktore Miguel zna po angielsku a ja znalam wczesniej po hiszpansku), Miguel – cien Nacha, Miguel , ktory nieswiadomie 3 lata temu doprowadzil mnie i moja chora ambicje do placzu (mowiac, ze nie rozumie ani jednego slowa jak mowie po hiszpansku), Miguel ktory zawsze na mnie patrzyl wzrokiem pod tytulem “o cholera, znowu nie bede z nikim rozmawiac cala noc, ale za to bede bronic dziewczyny ktorej nawet nie rozumiem” (w ramach wyjasnienia – Nacho I Miguel zawsze mnie w barach etc bronili przed wszystkim panami ktorzy za bardzo chcieli mnie poznac), Miguel, Miguel, Miguel.

Wiec tym razem, po ponad 4 latach znajomosci , po raz pierwszy Miguelem rozmawialismy! I co?? Okazalo sie, ze jest to przeuroczy, dobrze wychowany, dowcipny i inteligentny mlody czlowiek, z ktorym przebywanie to prawdziwa przyjemnosc. Zlapalismy dobry kontakt jak para szalencow. Non stop gadalismy, smialismy i zartowalismy etc az w koncu w pewnym momencie podszedl do nas Nacho i Dani i powiedzieli “ hej co sie dzieje??!! Czujemy sie wykluczeni z waszej paczki!!”. A Miguel odpowiedzial “ poniewaz widzicie – my wlasnienadrabiamy ponad 4 lata mojej glupoty i ignorancji”. I ta odpowiedzia Miguel mnie kompletnie i totalnie ujal i stal sie jednym z fundamentalnych powodow do powrotow do Malagi!

A na koniec – male zdjecie odpowiadajace na pytanie – skad sie wzial Pepe, ktory lubi jak mu sie robi zdjecia. ;)

1 comentario:

  1. Cudowny opis! Nie moge sie doczekac powrotu do Hiszpani. Ciesze sie ze sie dobrze bawisz :)

    ResponderEliminar