martes, 28 de septiembre de 2010

100 MIRADAS A BARCELONA - SECUNDA MIRADA - DAVIDE

IMIE: Davide
WIEK: 30 lat
MIEJSCOWOSC I KRAJ POCHODZNIA: Caltagirone, Wlochy


1. Kiedy przyjechales do Barrcelony i dlaczego zatrzymales sie akurat tutaj?
- Przyjechalem 4 lata temu, poniewaz Barcelona ma bardzo duzo do zaoferowania, poniewaz jest to miejsce bardzo miedzynarodowe, gdzie ma sie mozliwosc poznac ludzi, z jakiegokowiek miejsca na swiecie. Tutaj mozesz nauczyc sie i uzywac roznych jezykow, Barcelona ma wiele opcji kulturalnych i mnostwo pieknych miejsc do obejrzenia. Zycie nocne jest bardzo zroznicowane od barow po dyskoteki.

2. Kiedy nauczyles sie hiszpanskiego?

- Uczylem sie hiszpanskiego w szkole i pozniej cwiczylem w pierwszym miejscu pracy

3. Czym sie zajmujesz tutaj?

- Pracuje jako informatyk

4. Jakie roznice widzisz miedzy Twoim normalnym dniem tutaj i tam?

- W moim miescie, kiedy konczysz prace dzwonisz po kolege I spacerujecie po miescie, przyjaznie sa duzo bardziej elastyczne. Tutaj ludzie sa duzo bardziej zajeci samymi soba I nie obchodzi ich nic innego. Ludzie tutaj bardzo czesto chca tylko isc do baru w czasie weekendu.
Tutaj wychodze duzo rzadziej I prawie tylko w weekend. Bardzo czesto spedzam wieczor przed komputerem nie wiedzac co z soba zrobic.

5. Co Cie drazni i denerwuje tutaj?

- Nigdy nie konczaca sie wojna miedzy Katalonczykami a Hiszpanami oraz braz zakazu palenia w miejscach publicznych

6. 4 podstawowe roznice Twoim zdaniem miedzy zyciem tu i tam

- Opisalem je w punkcie 4.

7. Myslisz, ze moglbys zyc w innym miejscu? Gdzie?

- Na pewno miejsce podobne do mojego miasta bylo by dobre – zatem kraje latynoskie, gdzie ludzie bylybi bardzo mili, otwarci i ogromna ochota na zycie. Hiszpania, poludniowe Wlochy, Portugalia, Polska J
8. Jak stoisz ze znajomoscia katalonskiego?

- rozumiem, ale nie mowie

9. Jak czujesz sie / odnajdujesz w Katalonii?

- czuje sie bardzo dobrze


lunes, 27 de septiembre de 2010

DNI OSTATNIE W TANCU MINELY

Sierpien i wrzesien w Barcelonie czasem imprez. Jeszcze na dobre sie nie skonczyly Fiestas de Gracia, a juz sie zaczely Fiestas de Sants. Jeszcze na dobre sie nie skonczyly Fiestas de Sants a juz sie zaczela Fiesta Mayor de Belvitge. Ta sie jeszcze nie skonczyla (doslownie) a juz trwaly Fiestas de Poble Nou i imprezy w San Boi. A wszystko to zwienczone oczywiscie tygodniowymi MERCE 2010.

Ale po kolei…

W weekend po powrocie z Perpignan (tak uzupelnie to na pewno :P ) odwiedzila mnie Mari Carmen z Malagi. Mari Carmen poznalam pod czas ostatniego wyjazdu do Malagi (tak, jakies 2 tygodnie przed jej przyjazdem do Barcelony – wspominalam juz chyba, ze ludzie z poludnia sa bardzo otwarci i spontaniczni). Pochodzilysmy troche po Barcelonie, poszlysmy n amale spotkanie do Bamboo Baru (Mat za barem jak zwykle czarujacy i uroczy i piwo za darmo, tak – zdecydowanie lubie ten bar) i, ze akurat rozpoczynala sie Fiesta Mayor de Belvitge to wzielysmy Pepe (tak, ten co uwielbia jak mu sie robi zdjecia) i jego dziewcze – Marie i udalismy sie wlasnie tam.


Mari Carmen robiaca zdjecia na Ramblas i Pepe (ktory uwielbia jak mu sie zdjecia robi) i jego bardzo sympatyczne dziewcze Maria


Fiesta Mayor jest chyba najbardziej feriowa (w znaczeniu malegenskim) fiesta Barcelony (ok, niektorzy nawet twierdza, ze Belvitge nie jest Barcelona, niektorzy nawet wiedza ze jest ono czescia Hospitaletu, ale myslac logistycznie: jest metro - jest stolyca – z przymruzeniem oka – uznajmy ze Belvitge to jeszcze Barcelona. Co – nota bene – w ciagu najblizszych kilkunastu lat zapewne sie stanie z powodu rozrostu samej Bacelony), jest czesc z wesolym miasteczkiem, jest czesc restauracyjno barowa i jest ogromna scena z kiczowatymi zespolami. Wsio razem pachnie takim kiczem jak rzadko – ale – fiesta Belvitge ma swoj niezaprzeczalny urok. Mianowicie najwiekszym urokiem Fiesta Mayor de Belvitge – jest Uniwersytet Trzeciego Wieku.

Urocze dziewcze Pepe - Maria, Pepe (ktory uwielbia jak mu sie zdjecia robi), Mari Carmen i yo, a na drugim zdjeciu - zdechly labadz - czyli wielki taneczny pokaz z Gabim.


Na ogromnej scenie koncertowej graja przerozne nikomu nie znane zespoly, graja i graja i graja. Graja muzyke zwana potocznie “pachanga” – czyli kicz. W wolnym tlumaczeniu. To jest ten typ muzyki przy ktorym kazdy moze sie swietnie bawic po 3 pol litrowych mojitos. Hiszpanskie piosenki z lat 60 – 70 – 80 – bez mojito sie nie obejdzie. A pod scena tlum . A pod scena tlum – emerytow. A wszyscy tancza. I fikaja. I to w dodatku takie kombinacjei choreografie, ze nie sposob ich powtorzyc (niezaleznie od ilosci mojito we krwi). Zalaczam dwa filmiki z zeszlego roku:

No dobrze, jak sie okazalo nie umiem ich zapisac na komputerze, wiec tylko wstawiam linki.

http://www.facebook.com/video/video.php?v=1206577157074

http://www.facebook.com/video/video.php?v=1206621798190


Tydzien pozniejw piatek wybralismy sie z Pepe (ktory uwielbia jak mu sie robi zdjecia) ma fiestas de Poble Nou. Fiestasde Poble Nou maja swoje dwie czesci – jedna z muzyka pachanga I jedna o nazwia “Alternativas Fiestas de Polble Nou” - z Rumba Catalana y Punkami.


Rumba Catalana na Poble Nou.


Nastepnego dnia wybralismy sie z Pepe (ktory uwielbia jak mu sie robi zdjecia) i jego dziewczeciem – Maria na koncerty do San Boi. Wspanialy koncert wspanialego zespolu Rumba Catalana – La trobo Kung fu (poleam wyszukanie na youtubie)

w San Boi na koncercie LaTroba Kung Fu - tak sie rodzi milosc do muzyki.

w sobote nastepna – kolejne Fiestas en Poble Nou. Ja chcialam dluzej na Punkach zostac, ale Jaime i Alex I dwie Wloszki ktore nam towarzyszyly wolaly zmienic klimaty.

Z Merce jednak postanowilam zrobic oddzielny wpis. ;)

Coz jeszcze. Troche zmian. Wiem, zarzekalam sie ze nigdy nie opuszcze Santsu, ale…. Po pierwsze – moj pokoj zaczal na mnie dzialac depresyjnie. Brak naturalnego swiatla, okienko na patio wewnetrzene, z ktorego non stop dochodza odglosy sasiadow, ciemnica, ciemnisca I jeszcze raz ciemnica. A do tego jednoosobowe I wcale nie takie wygodne lozko. Gdyby tylko moj pokoj byl tak dramatycznie pozbawiony naturalnego swiatla –moglabym go uzywac wylaczniedo spania, a reszte czasu spedzac w salonie. Ale niestety cale mieszkanie jest dramatycznie pozbawione swiatla (sliczne, czarujace, ale ciemne jak nagla cholera). Szukalam czegos na Santsie, na poczatku nawet wychodzilam tylko I wylacznie z zalozenia – Sants Sants Sants – ale naprawde nie bylo nic godnego uwagi – albo byly to warunki typu “jestem szalonym stuedntem zycie jest krotkie wiec co za roznica czy na przystanku czy w mieszkaniu?” albo “mieszkanie jest tak wypasione, ze az strach do niego wejsc” albo “Bo jak do tej nory bez zadnego okna wstawie rozwalajace sie dwoosobowe lozko, to juz bede mogla podniesc oplate do 350 eur” etc etc etc. A potem spotkalam ten pokoj i bynajmniej nie jest on na Santsie – jest na Guinardo (a dokladnie na ulicy Varsovia ;)). Na poddaszu, z tarasem, z lamanym dachem, z wanna tak ogromna, ze 4 Ola moga jednoczensie w niej nurkowac, dwupoziomowe i z oknem w suficie, przez ktore bede mogl ogladac gwiazdy! Jak zobaczylam to sie po prostu zakochalam i w piatek sie przeprowadzam. ;)

To jak na razie na tyle. Bo zaraz przerwa obiadowa ;)


viernes, 17 de septiembre de 2010

100 MIRADAS A BARCELONA - MIRADA PRIMIERA - ALICJA


Rusza nowy projekt odkrywania Barcelony . “Setka spojrzen na Barcelone” (nazwa robocza). Zainspirowana bardzo ciekawymi blogami: Szymona K. (http://www.mywayaround.com/ -), Filipa K. ( http://filipontheroad.com/ ) i niejakiego Pasikonika (http://pasiko.blogspot.com/) – nota bene wszystkie 3 bardzo polecam) i zawartymi w nimi wywiadami z podroznikami postanowilam poznac miasto w ktorym mieszkam z innego punktu widzenia.

No dobrze, jest to rowniez forma do powstrzymania pieczenia w stopach i przytrzymania tylka w jednym miejscu.

A poza tym jako calosc moze to byc calkiem interesujace i nowe. Pytania sa tlumaczone na polski nawet jesli osobami pytanymi sa Polacy, poniewaz calosc bede probowac przeksztalcic w wystawe. Z tego powodu kazdy pytajacy udziela odpowiedzi po hiszpansku.

9 krotkich pytan + 1 zdjecie + jesli bedzie na blogu – autorskie tlumaczenie by Olek. Kazde jedno spojrzenie rzucone przez obcokrajowca, ktory to Barcelone wybral na swoje miejsce. Na pierwszy strzal (bo nag g bylo szybko ) – Alicja.-
Imie: Alicja

Wiek: 30 lat

Miasto i kraj pochodzenia: Polska, Bydgoszcz


.1. Kiedy przyjechalas do Barcelony I dlaczego zatrzymalas sie akurat tu?


- Lubie uczyc sie jezykow, poznawac nowe kultury. W moim kraju nie mieszka duzo obcokrajowcow wiec nie mialam duzo okazji do poznawania nowych rzeczy.

Hispania jest wspanialym krajem, uwielbiam miasteczka, krajobrazy , zabytki, klimat. Uwielbiam tez kuchnie hiszpanska. W porownaniu z zyciem w Polsce, zycie tutaj wydaje sie byc duzo radosniejsze, Hiszpanie bardziej korzystaja z czasu wolnego, z fiest, generalnie bardziej korzystaja zycia. Oczywiscie jesli maja dobra prace

Przyjechalam do Barcelony 3 lata temu i zatrzymalam sie tutaj poniewaz dostalam dobra prace jak i rowniez chcialam poprawic swoja znajomosc jezyka hiszpanskiego.

2. Kiedy nauczylas sie hiszpanskiego? (przed czy po przyjezdzie tutaj)

- Przez kilka miesiecy uczylam sie hiszpanskiego w Polsce i przez przyjazdem do Barcelony mieszkalam przez rok w Andaluzji.

3.Czym sie zajmujesz tutaj?

- Pracuje w firmie z sektora transport i logistyka

4. Jakie roznice widzisz miedzy Twoim normalnym dniem tutaj I tam?

- Dzien pracy jest inny – jesli na przyklad wezmiemy przerwe obiadowa. W Polsce zaczynamy prace wczesniej i tez wczesniej ja konczymy, dlatego w moim kraju [Polska] mamy wiecej zycia prywatnego. Zycie w Hiszpanii oznacza dla mnie niemal “zaprzeczenie zyciu prywatnemu”. Oczywiscie, zawsze pozostaja weekendy, ale to nie jest to samo. Tutaj bardzo ciezko jest miec udane zycie rodzinne i dobra prace w tym samym czasie. Zawsze jedno z nich jest pokrzywdzone.

5. Co Cie drazni I denerwuje tutaj?

- “drewniane” godziny pracy – dzien w pracy zajmuje caly dzien!

Co ciekawe Hiszpania jednoczesnie jest krajem z najwieksza iloscia czasu spedzonego w pracy w ciagu dnia i krajem najmniej produktywnym pod tym wzgledem

- Nie lubie tutejszych kierowcow – nie maja najmniejszego szacunku dla przepisow

- Nie podoba mi sie rowniez brak szacunku dla kobiet ze strony mezczyzn

6. 4 podstawowe roznice Twoim zdaniem miedzy zyciem tam I tu

- Klimat

- Czas pracy

- Brak rodziny

- Zroznicowanie kulturowe

7. Myslisz, ze moglabys zyc w innym miejscu? Gdzie?

- Tak, moglabym zyc na przyklad we Francji, ale tylko jesli przeprowadzialbym sie tam juz kilka lat temu. Teraz chcialabym albo zostac w Barcelonie albo wrocic do Polski. Nie chce znow od nowa zaczynac swojego zycia.

8. Jak stoisz ze znajomoscia katalonskiego?

- Moj katalonski obecnie jest na poziomie B2

9. Jak czujesz sie / odnajdujesz w Katalonii?

- Czuje sie tu bardzo dobrze, ale brakuje mi rodziny i wlasnego mieszkania. Nie mozna przez cale zycie byc emigrantem na walizkach.


domingo, 12 de septiembre de 2010

POWODY

http://www.youtube.com/watch?v=Wd8pQS0WXFY&feature=related


Rumba Catalana - gatunek muzyczny, ktory narodzil sie w latach 50 - tych XX wieku w Barcelonie. Stworzony przez miescowych artysow Cyganskich, muzyka bazujaca na rytmach rumby flamenco, muzyki kubanskiej i rock 'n' rolla.

http://es.wikipedia.org/wiki/Rumba_catalana


Jeden z powodow, dla ktorych to miejsce mozna pokochac mimo wszystko.

sábado, 11 de septiembre de 2010

NASZE MALE PRYWATNE ZRYWY Z MOTYKA NA SLONCE


OD wielu pokolen kobiety z mojej rodziny mialy cudowna wlasciwosc – mogly jesc ile chcialy I co chcialy a nie tyly! Wlasciwosc trwala do okolo 20 roku zycia a potem diabli ja brali! Ja jestem wyjatkowa, poniewaz u mnie wlasciwosc trwala niemal do trzydziestki. A potem diabli ja wzieli.

Ostatnio zauwazylam iz tyje. Nie bylo to trudno zauwazyc biorac pod uwage iz spodnie kupione w kwietniu (!!!) nabraly tajemniczej fobii przed zapinaniem sie, a w miejscu gdzie powinnam miec talie – talia zniknela, a w miejscu brzucha pojawil sie dziwny babel (a meczace jest bardzo non stop wciaganie brzucha). Zapewne przyczynilo sie rowniez do teo rzucenie palenie (89 dni bez papierosow!!!!!). A ze moim marzeniem jest podrozowanie, ze Boliwia – Kolumbia, ze watemala – Honduras – Salvador, ze Chile, ze, ze, ze, a nie bycie wlascicielka pupy niczym szafa trzydrzwiowa, postanowilam cos z tym zrobic.

Opcja pozostwalo zapisanie sie ponownie na silownie – ale aby zapisac sie tu na silownie trzeba najpierw wpalcic okolo 90 euro + oplata miesieczna w wysokosci okolo 45 eur. Zatem automatycznie ta opcja jest realna na poczatku przyszlego miesiaca zaraz po wyplacie.

Druga opcja, ktora postanowililam wykorzystac, jest … ODCHUDZANIE SIE. Agustin zgodzil sie byc moim wsparciem I rowniez sie oddchudzac. Pierwsza dieta, ktora postanowilismy wykorzystac jest najprostsza I jedyna dieta ktora znam – ZM – ZRYJ MNIEJ. POstanowlismy zgodnie nie jesc po odzinie 21. Wytrzymalismy !

Ok! Nie wytrzymalismy. Ale nie jest latwo nie jesc po 21 mieszkajac w Hiszpanii, bedac zakochanym w jedzeniu I kladac sie spac po polnocy. Przesunelismy wiec godzine na 22:30 przy jednoczesnej zmianie diety – dla przykladu serek zostalk zasdtepiony serkiem light, majonez majonezem light, miesko ze swinki – gotowanym mieskeim z kurczaczka, a makaronik – gotowanymi ziemniaczkami. Redbulle zostaly zamienione redbullami ligh, piwo nie zostalo zamienione niczym, bo to juz by bylo GUPIE. Zakupilismy mnostwo warzyw I owocow I mamy chyba najzdrowasza zawartosc lodowki w promieniu kilku tysiecy kilometrow. A zawartosc najzdrowszej lodowki w promieniu kilku tysiecy kilometrow wyglada tak:


Szczegolna uwage pragne zwrocic na coca cole ZERO


Nie wiem jak dlugo wytrwamy w swoich postanowieniach (Agustin na pewno nie za dlugo, poniewaz wczoraj juz go przylapalam z opakowaniem od pizzy w czasie przerwy obiadowej), ale pragnienie bycia ladniejsza jest bardzo silne. A poza tym to niesamowite uczucie – pierwszy raz liczyc calorie w sklepie (ile ich powinno byc w ciagu dnia w ogole???) – bardzo bardzo kobiece.

Wczoraj okolo polnocy w czasie fiest de Poble Nou Pepe (ktory uwielbia jak mu sie robi zdjecia)




zjadl ogrooooooooooooooooooooooomna (ale to ogrooooooooooooooooooooooooooomna) kanapke Zaslinilam sobie z zazdrosci cala brode, ale bylam twarda I nie zamowilam sobie wlasnej!

Tak wiec zwracam sie z uprzejma prosba o trzymanie za mnie kciukow przez najblizsze 5 kilo mniej!!


miércoles, 1 de septiembre de 2010

MIEJSCE MOJEJ EMERYTURY - MALAGA (2010 raz)


Po ponad dwoch latach prob udalo mi sie w koncu ponownie dotrzec do Malagi. Wlasciwie przeprowadzajac sie do Barcelony zakladalam, ze skoro w Maladze fizyczna niemozliwoscia jest znalezienie pracy, to bede tam jezdzic przynajmniej na kazdy weekend. Niestety rzeczywistosc okazala sie bardziej brutalna niz moje wyobrazenie o niej – a to nie mialam wystarczajaco pieniedzy (nie wiedzialam, ze tyle moze kosztowac bilet z Barcelony do Malagi!!!!!) co nie przeszkodzilo mi na przyklad w kupieniu biletow do Milanu tuz przed wylotem :P, a to dziala sie cos mi zdecydowanie uniemozliwialo wyjazd – na przyklad zeszloroczny wyjazd do Bordeaux.

A Malaga, przystojni mezczyzni, zimne drinki i niezliczone ilosci komplementow czekaly, czekaly i czekaly….

Tym razem jednak uparlam sie uparlam sie i jeszcze raz uparlam sie (a poza tym jeszcze sie uparlam) i stwierdzilam, ze tym razem – nie ma bata – jade!!. Chcialam spedziec sobie kilka dni (wybralam 5) spokojnie, juz po ferii i odpoczac.

Nacho - wiecznie piekny, mlody i czarujacy!

Napisalam zatem szybciutko do Nacho (tak! Nacho zyje!!) zeby podal mi daty ferii bym mogla

pojechac po Ferii (kiedy to juz w miescie bedzie spokoj, nie bedzie juz mega tlumu turystow I w ogole bedzie

fajnie. Oczywiscie Nacho moglby mi I milliard razy podawac te daty a I tak by sie to nie zmienilo, jak ktos nie ma problemy z odbieraniem rzeczywistosci to chociaz nadrabia to pieknymi oczami (tak to o mnie :P). Nie wiem jak to zrobilam – wykupilam bilety oczywiscie w sam srodek Ferii. Dokladnei w sam srodek. (Zanznaczam, zeby wszyscy sie zorientowali w jakiej to chytrej isprytnej sytuacji sama siebie postawilam – do Malagi na ferie zjezdzaja dziesiatki tysiecy ludzi [doslownie] – znalezienie wolnego miejsca w hotelu / hostelu etc jest rownie mozliwe jak polizanie sie we wlasny lokiec).

Feria de Malaga 2010

W gwoli wyjasnienia – w Hiszpanii niektore miasta, tak jak wiekszosc dzielnic w Barcelonie – maja swoje swieta – Ferie – Feria de Sevilla i Feria de Malaga. Przy czym Feria de Malaga jest najwieksza w Hiszpanii – trwa 9 dni, zjezdzaja sie tlumy (ale to tluuuuuuuuuuumy) I …imprezuja. Feria podzielona jest na dwie czesci (pomijam juz oczywiscie rzeczy tak oczywiste jak ozdabianie i przystrajanie miasta) – tak zwana “feria del dia” – feria za dnia – ktora odbywa sie na terenie Centrum Historycznego – stoiska, dziewczeta w strojach flamenco, chlopcy w ubraniach z epoki, inni ludzie poprzebierani za “trudno powiedziec co”, zimne drinki i zimne piwo i na kazdym rogo zespolu lub pojedynczy muzycy. I druga czesc “Feria de noche” – odbywajaca sie w odleglej czesci miasta (niemal na przedmiesciu) na ogromnym ogromnym wydzielonym terenie, ktory z kolei podzielony jest na dwie ogromne czesci - jedna zajeta przez gigantyczne Wesole Miasteczko (tak na nic nie wsiadlam w tym roku, bo chyba bym umarla ze strachu ) i kilka “hal” (jesli mozna je tak nazwac – na imprezy, koncerty etc etc) i druga, ktora z kolei podzielona jest na dwie bardzo duze czesci - czesc na siedzenie, jedzenia i picie oraz czesc na tanczenie i picie. Po calosci przechadzaja sie panie w sukniach flamenco – niektore w naprawde spektakularnych sukniach flamenco , panowie rowniez przebrani, konie, dorozki, dzieci etc etc. I co wizualnie moze wygladac smiesznie – turystki rowniez w sukniach flamenco (smiesznie na przyklad w przypadku chudego jak patyk dziewczecia o typowo nordyckiej urodzie).

Wszystko w czasie Ferii wyglada przesympatycznie (tak jest to prawidlowe okreslenie – przesympatycznie) – niesamowite ilosci kolorow, wszyscy sie usmiechaja i sa dla siebie zyczliwi jeszcze bardziej niz zazwyczaj (ludzie z poludnia generalnie sa bardzo zyczliwi i otwarci - rzecza normalna jest ze obcy ludzie ze soba rozmawiaja w autobusie etc etc). Pokazy typowego tanca malagenskiego Verdiales - wygladaja mniej wiecej tak: http://www.youtube.com/watch?v=ZfwBCTsa-Pk&feature=related aczkowiek szczerze zachecam do poszukania lepszej wersji. Minusy – to w ferii del dia – zapach pomniejszych uliczek – gorzej niz w toalecie publicznej z czasow PRL (przynajmnioej wedlug opisow rodzicow). W Ferii de noche z kolei wszystko smierdzi konmi i ich odchodami. Ale po pewnej ilosci juz sie nie zwraca takiej uwagi na to.

Malaga zostala zalozona, wedlug dowodow archeologicznych przed 1000 r. p.n.e. przez Fenicjan i trudno ja wtedy bylo nazywac “miastem”, byla jedynie – punktem handlowym ulatwiajacym fenicjanom utrzymanie potegi handlowej w basenie Morze Srodziemnego. W pozniejszych latach przechodzila kolejno z rak greckich w rece rzymskie (za czasow Rzymian notuje sie gwaltowny rozwoj Malagi, glownie za sprawa nowopowstalego traktu z Kadyksu do Barcelony a nastepnie do Rzymu). W 716 roku Malaga przechodzi we wladanie muzulnow, po to by w 1487 roku jako przedsotatni bastion na tym terenie (pozniej poddala sie jedynie Granada) i po zacieklej obronie powrocic pod panowanie europejskich katolikow.

Do dzis glowna wizytowka architektoniczna Malagi jest ogromny wplyw architektury I sztuki muzulmanskiej na architecture I sztuke europejska - polecam przygladanie sie szczegolom – balkonikom, mozaikom na scianach etc.

To tyle z oficjalnych informacji o Maladze. Po informacje bardziej zaawansowanie zapraszam do pytania Wujka Googla.

W to wlasnie trafila Ola. Z brakiem mozliwosci zarezerwowania hotelu, hostelu czy wynajecia pokoju (jedyne co bylo wolne to pokoj za 95 euro dziennie 23 km od Malagi, co raczej nie urzadza). Wysylalam niezliczone ilosci couchrequestow, ale oczywiscie wszyscy juz byli zajeci, co logczne. Juz prawie myslalam, ze mam do wyboru albo zostac w domu albo spac na plazy(co w czasie ferii srednio atrakcyjna perspektywa), kiedy uroczy Peruwianczyk Gueillermo zgodzil sie przyjac mnie pod swoj dach.

I dzieki temu spedzilam 5 fantastycznych dni. Zapomnialam jak dobrze jest bawic sie na Ferii. Zapomnialam jaka atmosfere ma Malaga, jak fantastyczni ludzie tam mieszkaja i dlaczego tak wielu z nich na stale zamieszkalo w moim serduszku. I jak uwielbiam siedziec w sloncu z zimnym tinto de verano (nigdzie indziej nie robia takiego tinto de verano jak w Maladze - wiem przemawia przeze mnie banda rozhisteryzowanych sentymentow, ale nic na to nie poradze) w rece. Malaga – miesto ktore kocham i ktore mnie stale zaskakuje (teraz na przyklad budowa metra).

Feria de Malaga 2010, tradycyjny taniec malagenski. Wiecej zdjec z ferii na : http://www.facebook.com/album.php?aid=2065654&id=1008017375&l=007a449ddb

Bardzo milo bylo znow zobaczyc sie z Nacho, ktory nie traci nic a nic ze swojego srodziemnomorskiego uroku i czaru prawzdiwego macho, bardzo milo bylo zobaczyc sie z Iga, ktora juz calkiem dobrze sie wzyla w Torremolinos. Chcialam zaskoczyc Francisa( Francis to moj najnajnajnajulubienszy nauczyciel hiszpanskiego), ale to Francis zaskoczyl mnie swoim nowym image (nowe nie znaczy lepsze a juz na pewno nie znaczy “ jestem przystojniejszy”) do tego stopnia, ze zapomnialam ze to ja mialam go zaskoczyc swoja osoba.


Francis i Tinto de Verano, a na drugim: Pablo, Mariano i Francis - czyli Mediteraneo Power (tak wygladaja jak boysband) - nauczyciele z mojej szkoly hiszpanskiego

Duzym i bardzo milym zaskoczeniem bylo rowniez spotkanie z Agnieszka K. , z ktora od postawowki (mimo, ze przez prawie cale zycie bylysmy sasiadkami z osiedla) nie moglam sie spotkac I udalo sie to po niemal 15 latach w Maladze… Agnieszka wyglada teraz tak:

Jak widac Malaga uszczesliwia ;)

I oczywiscie najwieksze zaskoczenie tego wyjazdu – Miguel. Miguel, ktorego znam juz ponad 4 lata a z ktorym do tej pory zamienilam moze 10 slow (I zapewne to byly wlasnie te wszystkie slowa ktore Miguel zna po angielsku a ja znalam wczesniej po hiszpansku), Miguel – cien Nacha, Miguel , ktory nieswiadomie 3 lata temu doprowadzil mnie i moja chora ambicje do placzu (mowiac, ze nie rozumie ani jednego slowa jak mowie po hiszpansku), Miguel ktory zawsze na mnie patrzyl wzrokiem pod tytulem “o cholera, znowu nie bede z nikim rozmawiac cala noc, ale za to bede bronic dziewczyny ktorej nawet nie rozumiem” (w ramach wyjasnienia – Nacho I Miguel zawsze mnie w barach etc bronili przed wszystkim panami ktorzy za bardzo chcieli mnie poznac), Miguel, Miguel, Miguel.

Wiec tym razem, po ponad 4 latach znajomosci , po raz pierwszy Miguelem rozmawialismy! I co?? Okazalo sie, ze jest to przeuroczy, dobrze wychowany, dowcipny i inteligentny mlody czlowiek, z ktorym przebywanie to prawdziwa przyjemnosc. Zlapalismy dobry kontakt jak para szalencow. Non stop gadalismy, smialismy i zartowalismy etc az w koncu w pewnym momencie podszedl do nas Nacho i Dani i powiedzieli “ hej co sie dzieje??!! Czujemy sie wykluczeni z waszej paczki!!”. A Miguel odpowiedzial “ poniewaz widzicie – my wlasnienadrabiamy ponad 4 lata mojej glupoty i ignorancji”. I ta odpowiedzia Miguel mnie kompletnie i totalnie ujal i stal sie jednym z fundamentalnych powodow do powrotow do Malagi!

A na koniec – male zdjecie odpowiadajace na pytanie – skad sie wzial Pepe, ktory lubi jak mu sie robi zdjecia. ;)