jueves, 28 de junio de 2012

Wschodnio -polnocny spacer - vol.1. RIGA


Jorgen i ja znamy sie jakies 4 lata. Jorgen jest Norwegiem z samej polnocy Norwegii, mieszkajacym w Rydze i rozmawiajacym ze mna wylacznie po hiszpansku (co juz zachodzi na lekki absurd). Jorgen i ja przyjaznimy sie jakies 4 lata. Ok, moze nie konkretnie w tym momencie, ale wiadomo, ze nam przejdzie i znow bedziemy jak te dwa skowronki spiewajace nad laka pelna kolorowych kwiatkow. Z Jorgenem sie 4 lata nie widzialam (co nie przeszkadzalo nam w niczym) bo albo Ryga nigdy nie byla na szczycie moich podrozniczych marzen albo Barcelona nie bylo w podrozniczych planach Jorgena (“bo tam mieszka moja byla i ja nie chce tam jechac”).

Aczkowiek od 4 lat Jorgen mnie namwial na miedzynarodowa impreze kolczserfingowa w Rydze zwana “Riga Good Times”. A ze wbrew pozorom serce mam miekke jak galaretka to sie w koncu zgodzilam.

Zaowocowalo to przede wszystkim kilkoma widowiskowymi i efektownymi klotniami z Jorgenem (ostatnia zakonczyla sie o 3:30 rano kiedy to wyzywajac bardzo brzydko i Jorgena i cala jego rodzine az do czasow Wikingow wzielam swoje rzeczy i sobie poszlam), to z kolei zaowocowalo mylnym wrazeniem, ze jestesmy para, gdyz tylko para moze sie tak efektownie i widowiskowo klocic. Wiadomo iz Jorgen zyje w swoim bardzo, bardzo, bardzo wlasnym swiecie i czesto przypomina oaze spokoju (prosze jednak tego niemal autyzmu nie mylic z byciem oaza spokoju) i wiadomo rowniez, ze ja jestem jak bomba zegarowa z popsutym alarmem – wiadomo, ze wybuchnie pozniej, ale nie wiadomo kiedy dokladnie ale jak juz wybuchnie to … klekajcie narody, a najlepiej kladzcie sie i zakrywajcie glowy rekoma. Widowiskowe klotnie zaowocowaly rowniez pewna taka doza strachu wobec mej malej skromnej osoby wsrod innych uczestnikow imprezy.




troche po lotewsku


troche po finsku, angielsku i wlosku




najlepszy "eks-malzonek na swiecie"

troche po indyjsku



troche lotewskiego hypsterstwa

troche noweskiego autyzmu


to co Ola lubia najbardziej - silny mezczyuzna i duzo duzo duzo mojito




miedzynarodowe spotkanie Anonimowych Alkoholikow
zielona Riga

lotewskie hipsterstwo



kolorowa Riga

Naszczescie wyjazd zaowocowal rowniez, poznaniem Rygi (ktora jest nawiasem doslownie mowiac urocza), poznaniem wielu nowych ludzi (tak, taaaaaaaaakie to kolczerfingowe),spotkaniem starych znajomych jak moj eks malzonek Jakob, czy Maurizio,  otworzeniem mojego przelyku na nowe eksytujace doznania, kilkoma naprawde fajnymi imprezami. Kilkoma nowymi bardzo dobrymi kolegami (jeden chyba sie na mnie obrazil), przypomnieinem mojemu zoladkowi, ze hiszpanskie piwo to nie jest piwo tak naprawde. Pozbyciem sie kompleksow (nie wiem czemu, ale okazlam sie byc conajmniej atrakcyjna dla Lotewskich chlopcow). I generalnie spedzeniem czasu milo  i przyjemnie. I owszem – widowiskowe i efektowne klotnie z Jorgenem taz byly bardzo pozytywnym aspektem gdyz wyzbyly mnie ogromnej ilosci agresji ;)