
Madryt w deszczu

W koncu zrobilam zdjecie jednej z wiez !!!
Madryt jest jednym z najstarszych miast naszego kontynentu, pierwsza osada na tym terenie powstala juz za czasow Imperium Rzymskiego w okolicach II wieku p.n.e. Pierwsza wzmianka pochodzi z X wieku, a prawa miejskie miasto otrzymalo w 1118 roku z rak krola kastylijskiego Alfonsa VI, jednakze przez nablizsze 5 wiekow Madryt nie uzyskal wiekszego znaczenia. W 1561 pierwszym roku Filip II z (dzis – 15 minut w Ave pobliskiego) Toledo przeniosl stolice do Madrytu. W lastach 1851- 1864 Madryt otrzymal pierwsze polaczenie kolejowe – z Aranjuez
28 marca 1939 roku, po 3 latach obrony Madryt (wczesniej bedacy glownym osrodkiem republikanskim Hiszpanii) zostal zdobyty przez wojska generala Franco. Po wiecej informacji jak zwykle zapraszam do Wujka Googli i Cioci Wiki, jest mnostwo stron w jezyku polskim wiec nie ma wiekszej potrzeby zebym przeciazala swoj mozg nadmiernym wysilkiem intelektualnym.
Mila odmiana od ciaglego patrzenia na katalonskie flagi
Ostanim razem spontanicznie odwiedzilam Madryt w marcu. Spedzialam ponad 9 godzin w pociagu, ktore mnie malo nie zabily i po odbyciu ktorych powiedzialam sobie – NIGDY, K…A, WIECEJ NORMALNYM POCIAGIEM DO MADRYTU. JAMAIS. Tym razem trafila sie okazja pojechania samochodem w towarzytwie 4 innych osob (Elviry, ktora jechala odwiedzic swojego chlopaka Javiego, Javiego ktory jechal po swoje rzeczy oraz Eleny i Juliana, ktorzy rowniez jechali odwiedzic chlopaka Elviry – Javiego). Po wpadnieciu tuz za Zaragoza w korek, w ktorym w okolo 2 godziny pokonalismy jakies 30 km, po podrozy samochodem do Madrytu mowie – NIGDY, K…A, WIECEJ SAMOCHODEM DO MADRYTU. JAMAIS. Nogi mialam zdretwiala chyba przez tydzien.
zachodzace slonce w drodze
Poprzednio moim hostem byl Camilo – kolega Kolumbijczyk, ktory z reszta poprzednim razem spontanicznie namowil mnie na wyjazd tego samego dnia. Camilo jest milym chlopcem, ale ja jestem egoistka i potrzebuje, zeby sie koncentrowac na mojej obecnosci przynajmniej przez 75 % spedzonego ze mna czasu. Dlatego tym razem, gdy Camilo sie spytal czy bedzie moim hostem, juz mialam nagrane spanie u Tia Apolo. Apolo jest chlopcem, ktorego poznalam w zeszla zeszla Wielkanoc w Barcelonie i jest jednym z najmilszych i najbardziej pozytywnych ludzi jakich znam. Z meksykanskim kokieteryjnym usmiechem, z kultura osobista na poziomie bez porownania wyzszym niz wiekszosc mezczyzn ktorych poznalam w Barcelonie, inteligentny, cieply i fantastycznym poczuciem humoru. Apolo juz od jakiegos czasu jest na ostrej diecie (jedna z nielicznych osob, po ktorych naprawde widze rezultaty diety) – nie pije zatem zadnych wysokokalorycznych napojow. Zeby zatem go nie klopotac, nie robic problemow etc etc – 2 butelki tyskiego, ktore ze soba w ramach prezentu przywiozlam, wypilam sama. Z natury bowiem jestem altruistka.
Najladniejszy portret w zyciu Cioci Apolo
Z Apolo jak zawsze czas spedzony byl wesolo, rozkosznie, swawolnie i radosnie. Mimo, iz Apolo mial w tym czasie rowniez innego goscia, to poswiecal mi wystarczajaco duzo uwagi. Drugim gosciem Apola byl - tajemniczym zbiegiem okolicznosci – Cesar. Cesara poznalam 3 lata temu w Madrycie (a przynajmniej na to wskazuje filmik zamieszczony w moim profilu na facebooku), a potem spotkalam Cesara w kwietniu w Warszawie. Zajechal do Madrytu wczesniej niz ja wiec prosiak zajal lepszy (czyt. z podwojnym materacem) – pokoj. Kilka razy wykopal mnie z przedniego siedzenia samochodu, ale co – ja zrobilam to samo kilkakrotnie rowniez i dolozylam do tego kilka uderzen wiec satysfakcjemialam wieksza.

Pan Jezyk, czyli Cesar- czyli Argentynczyk o strereotypowo meksykanskim wygladzie, zeby bardziej sprawe zamieszac - mieszka w Warszawie

absollutnie nie-pozowane zdjecie , absolutnie

Marta
oraz Angel i jego piekne zeby:


Jak zawsze piekna Chiang i male joso-chiango-manuele
i jeden z moich naj naj naj ulubienszych hostow - Jose Manuel z Olkiem

oraz chinski czaj, ktorym to miedzy innymi sie raczylismy:


Nowy chlopiec w ferajnie - Miguel

Ten Peruwianczyk jest szalony
i co gorsza - jest to zarazliwe!!!!




No hay comentarios:
Publicar un comentario