miércoles, 17 de noviembre de 2010

Daj mi jeszcze jedna szanse poznac Twoje MIASTO

Poniewaz jak do tej pory znam Madryt niemal tylko z imprez...

W Madrycie bylam kilkakroc. Raz na dluzej (2.5 tygodnia) a innym razem na weekendowy wypadzik. W Madrycie hostow mialam niesamowitych – Jose Manuela i jego zakaz wchodzenia do kuchni (co nie znaczy ze mnie glodzil, raz widzial jak radze sobie w tym pomieszczeniu i chytrze postanowil sam gotowac lub zabierac do knajp) – hostow super - jak Roberto i jego nie konczaca sie ilosc energii i hostow calkowicie neutralnych – co rowniez nie znaczy ze byli zli, po prostu nie ze wszystkimi sie lapie wspolny jezyk.



Madryt w deszczu

Mimo wielu wizyt nie znam najlepiej Madrytu. Z informacji ogolnych i ogolnie znanych – Madryt (esp. Madrid) – stolica i najwieksze miasto Hiszpanii, polozone na powierzchni 607 km kw. i liczbie ludnisci 3.25 milionow (dane z 2007 roku) - narodowosciowo i kolorystycznie wymieszanych niemal tak samo jak mieszanka etniczna zyjaca w Barcelonie. Madryt jest duzo bardziej europejski w sensie architektownicznym . Dokladniej w tym sensie ze budynki duzo bardziej przypominaja te w Warszawie. Oczywiscie nie jest to blokowisko na Ursynowie, oczywiscie maja te swoje rozciagajace sie zielone plachty na balkonach, ale …. Architektonicznie to nie fantazyjna Barcelona.


W koncu zrobilam zdjecie jednej z wiez !!!

Madryt jest jednym z najstarszych miast naszego kontynentu, pierwsza osada na tym terenie powstala juz za czasow Imperium Rzymskiego w okolicach II wieku p.n.e. Pierwsza wzmianka pochodzi z X wieku, a prawa miejskie miasto otrzymalo w 1118 roku z rak krola kastylijskiego Alfonsa VI, jednakze przez nablizsze 5 wiekow Madryt nie uzyskal wiekszego znaczenia. W 1561 pierwszym roku Filip II z (dzis – 15 minut w Ave pobliskiego) Toledo przeniosl stolice do Madrytu. W lastach 1851- 1864 Madryt otrzymal pierwsze polaczenie kolejowe – z Aranjuez

28 marca 1939 roku, po 3 latach obrony Madryt (wczesniej bedacy glownym osrodkiem republikanskim Hiszpanii) zostal zdobyty przez wojska generala Franco. Po wiecej informacji jak zwykle zapraszam do Wujka Googli i Cioci Wiki, jest mnostwo stron w jezyku polskim wiec nie ma wiekszej potrzeby zebym przeciazala swoj mozg nadmiernym wysilkiem intelektualnym.

Mila odmiana od ciaglego patrzenia na katalonskie flagi

Ostanim razem spontanicznie odwiedzilam Madryt w marcu. Spedzialam ponad 9 godzin w pociagu, ktore mnie malo nie zabily i po odbyciu ktorych powiedzialam sobie – NIGDY, K…A, WIECEJ NORMALNYM POCIAGIEM DO MADRYTU. JAMAIS. Tym razem trafila sie okazja pojechania samochodem w towarzytwie 4 innych osob (Elviry, ktora jechala odwiedzic swojego chlopaka Javiego, Javiego ktory jechal po swoje rzeczy oraz Eleny i Juliana, ktorzy rowniez jechali odwiedzic chlopaka Elviry – Javiego). Po wpadnieciu tuz za Zaragoza w korek, w ktorym w okolo 2 godziny pokonalismy jakies 30 km, po podrozy samochodem do Madrytu mowie – NIGDY, K…A, WIECEJ SAMOCHODEM DO MADRYTU. JAMAIS. Nogi mialam zdretwiala chyba przez tydzien.

zachodzace slonce w drodze

Poprzednio moim hostem byl Camilo – kolega Kolumbijczyk, ktory z reszta poprzednim razem spontanicznie namowil mnie na wyjazd tego samego dnia. Camilo jest milym chlopcem, ale ja jestem egoistka i potrzebuje, zeby sie koncentrowac na mojej obecnosci przynajmniej przez 75 % spedzonego ze mna czasu. Dlatego tym razem, gdy Camilo sie spytal czy bedzie moim hostem, juz mialam nagrane spanie u Tia Apolo. Apolo jest chlopcem, ktorego poznalam w zeszla zeszla Wielkanoc w Barcelonie i jest jednym z najmilszych i najbardziej pozytywnych ludzi jakich znam. Z meksykanskim kokieteryjnym usmiechem, z kultura osobista na poziomie bez porownania wyzszym niz wiekszosc mezczyzn ktorych poznalam w Barcelonie, inteligentny, cieply i fantastycznym poczuciem humoru. Apolo juz od jakiegos czasu jest na ostrej diecie (jedna z nielicznych osob, po ktorych naprawde widze rezultaty diety) – nie pije zatem zadnych wysokokalorycznych napojow. Zeby zatem go nie klopotac, nie robic problemow etc etc – 2 butelki tyskiego, ktore ze soba w ramach prezentu przywiozlam, wypilam sama. Z natury bowiem jestem altruistka.

Najladniejszy portret w zyciu Cioci Apolo

Z Apolo jak zawsze czas spedzony byl wesolo, rozkosznie, swawolnie i radosnie. Mimo, iz Apolo mial w tym czasie rowniez innego goscia, to poswiecal mi wystarczajaco duzo uwagi. Drugim gosciem Apola byl - tajemniczym zbiegiem okolicznosci – Cesar. Cesara poznalam 3 lata temu w Madrycie (a przynajmniej na to wskazuje filmik zamieszczony w moim profilu na facebooku), a potem spotkalam Cesara w kwietniu w Warszawie. Zajechal do Madrytu wczesniej niz ja wiec prosiak zajal lepszy (czyt. z podwojnym materacem) – pokoj. Kilka razy wykopal mnie z przedniego siedzenia samochodu, ale co – ja zrobilam to samo kilkakrotnie rowniez i dolozylam do tego kilka uderzen wiec satysfakcjemialam wieksza.


Pan Jezyk, czyli Cesar- czyli Argentynczyk o strereotypowo meksykanskim wygladzie, zeby bardziej sprawe zamieszac - mieszka w Warszawie


absollutnie nie-pozowane zdjecie , absolutnie

Przypadkiem spotkalam tez Angela i Marte (przpadkiem przez duze P, poniewaz stalam na ulicy i robilam zdjecia kiedy ni stad ni z owad podjechal samochod i jakis macho zaczal do mnie z niego wolac – okazalo sie ze macho to Angel) z Avili, ktorych z kolei pozanlam bozdajze 2,5 roku temu w MIlanie a pol roku pozniej spotkalam przypadkiem w Barcelonie.


Marta
oraz Angel i jego piekne zeby:




Nie moglo sie obejsc oczywiscie bez spotkania z Jose Manuelem i wizyty w Chisconie! Chiang – juz narzeczona Jose- rodzi w marcu, ale z racji blizniakow juz wyglada dosc hmmm. Poteznie? Ale pieknie jak zawsze. Jose i Chiang zaprosili mnie i jeszcze jednego przyjaciela – Szalonego Peruwianczyka na obiad. Niestey obiadem okazal sie byc rosol galicyjski z plywajacymi roznymi ciekawymi fragmentami zwierzat – uszko swinki, buzia krowki etc etc. Od 3 miesiecy ograniczam mieso w swojej diecie do mieska z kurczaczka- w wiecej nie wnikam. Po kolacji udalismy sie radosnie z Jose i z Szalonym Peruwianczykiem do Chisconu. Chiscon stal sie juz na tyle miejscem wrecz rodzinnym dla mnie, ze niemal tam nie place. Tym razem byl nowy barman – Miguel, ktory po podaniu mi butelki chcial pobrac pieniadze (wbrew pozorom moglam zaplacic, naprawde), ale stary barman sie rzucil w mojej obronie mowiac, ze to przeciez jest Ola i Ola nie placi, bo albo placi za nia Jose albo Szalony Peruwianczyk albo generalnie nie placi i na szczescie przebywa tu tylko raz na pol roku.


Jak zawsze piekna Chiang i male joso-chiango-manuele
i jeden z moich naj naj naj ulubienszych hostow - Jose Manuel z Olkiem

oraz chinski czaj, ktorym to miedzy innymi sie raczylismy:



Jose po wypiciu 4 piw nabiera dziwnej wlasciwosci nie-rozumienia-Oli (nie, to nie jest tak, ze Ola po 4 piwach traci umiejetnoc wyslawiania sie po hiszpansku ¡!!!!!) Naszczescie nowy barman Miguel rozumial mnie przez caly czas mojego pobytu w Chiscon. Nie to, zebysmy z Miguelem prowadzili jakies glebokie dyskusje o zyciu i smierci, pokoju i wojnie, ale w podstawowych barowych kwiestiach Miguel odnajdowal moje slowa bez pudla



Nowy chlopiec w ferajnie - Miguel

Wiec tak jak zwykle nie poznalam Madrytu tak jak planowalam. Nie poszlam po raz kolejny (w tym sensie ze juz tam bylam kilka razy, ale chcialabym wiecej) do Prado, nie uczynilam przechadzki po starowce ani po parku Retiro. Nie pojechalam rowniez do Segovi, choc chcialam bardzo. Ale taki Madryt prawde mowiac mi odpowiada – Madryt ktory nie zasypia nigdy. Madryt z Jose Manuelem i Chiang, Madryt na dlugich rozmowach przy piwie w Chiscon, Madryt na wyglupach w Chiscon, Madryt z Apolo, Madryt na Lavapies, gdzie panowie z ciemnych zakatkow zachecajaco szepcza “haszisz! Marihuana! Haszisz!”, Madryt na Lavapies gdzie siedzimy wszyscy w domu Szalonego Peruwianczyka i sluchamy muzyki popijajac piwo, Madryt noca, Madryt ze spaniem do poludnia, Madryt bez koniecznosci gotowania… Madryt gdzie autobus nocny nie jedzie tam gdzie powinien, Madryt ktory potrafi byc tak zimny, ze musze sobie kupic kurtke...Madryt, Madryt, Madryt. Taki moj troche gupi Madryt.


Ten Peruwianczyk jest szalony
i co gorsza - jest to zarazliwe!!!!


No hay comentarios:

Publicar un comentario