O 8 rano Paul odwozi mnie na malutkie lotnisko w Ciudad Bolivar, co bym sie udala na 3 dni do Canaimy. To wlasnie w czasie tej przejazdzki zaintrygowalam sie ogromna zalepiona tasma klejaca dziura w przedniej szybie samochodu, ale juz nie chce wiecej gledzic na temat bezpieczenstwa w wenezuelskich miastach i kamieniach w powietrzu.
Canaima jest niepowtarzalnym miejscem. W sumie, nawet nie jestem pewna czy da sie je opisac trafnie. To miejsce, w ktorym sie po prostu jest i sie zachwyca. Jest tu i teraz a i rowniez potem. A jak juz sie tam jest, to naprawde jest sie tak jak nigdy wczesniej nigdzie sie nie bylo, przez podziw, przez konsternacje, przez kontemplacje i przez zachwyt. I nie ma zadnych zlych ludzi, zadnych prob odtworzenia czegos co nigdy nie istnialo,nie ma autosadyzmu, nie ma zasnawiania sie po co, dlaczego i czy powinnam, zadnych malo milych wspomnien. Po prostu, az nie wiem- brak mi troche slow. Chyba bardziej jest to na odczucie niz na opisanie. Z jednej strony siedzi sie i oddycha pelna piersia wciagajac w pluca wilgotne powietrze z Laguny Canaima i czujac sie wielkim, silnym, niezaleznym, uwolnionym Olem, a z drugiej strony – oddycha sie tak samo, tym samym powietrzem i czyje ogrom piekna jaki natura stworzyla w srodku dzungli i malosc siebie samego. Hmm, robie sie troche filozoficzna, ale to pewnie dlatego, ze zblizaja sie urodziny :P Ale tak naprawde, to chyba jeszcze nie odnalazlam slow zeby opisac swoje samopoczucie w Canaimie.

niebo z bliska
Canaima to przepiekny park narodowy polozony w poludniowo - wschodnim Interiorze Wenezueli, blisko granicy z Gujana i Brazylia (tak tak, tam dotre poprzez Canaime, Gran Sabane i Amazonie w przyszlym roku). Zajmuje plaskowyz o powierzchni 30110 km kw. I zdecydowanie jest jak do tej pory najpiekniejszym miejscem jakie widzialam.
Do Canaimy mozna dotrzec na 2 sposoby. Albo awionetka na 6 osob, albo malutkim malutkim samolocikiem na 18 osob. Z racji tego, ze samolocik wydawal sie byc bardziej stabilny i wystajace srubki az tak sie nie rzucaly w oczy wybralam samolocik. A poza tym urzekla mnie kompletnie tapicerka w lamparcie cetki. Takie to bylo dzikie i takie naturalistyczne.

do tego wsiade za rok! tere - fere!
do tego wsiadlam w tym roku!
W kazdym razie, do Canamy nie mozna sie dostac w inny sposob. Nie wiem czy bardziej sie balam Bolivaru po zmroku dnia poprzedniego, czy wibrujacych niemal w powietrzu, samodzielnie srobek samolociku. W pewnym momencie nawet lamparcie cetki zaczely przerazac.
Lotnisko Canaimie sklada sie z dwoch malych domkow i pasa startowego, po ktorym, tak jak z reszta w calej Wenezueli, radosnie harcuja wielopanskie pieski, kazdy jeden niezwykle zyczliwie nastawiony, a niektore grube jak wiekszosc jamnikow Polsce. Place 33 bolivary by przekroczyc granice parku i dostaje bilecik, ze wszystko co zlego mi sie moze stac w Canaimie, Canaima nie poniesie za to odpowiedzialnosci.



Okazuje sie, ze musze poczekac jeszcze na kilka osob (ach te malutkie malutkie samolociki), korzystam wiec z okazji i zwiedzam lotnisko wrecz z okolicznymi krzakami (nic wiecej nie ma) i zaprzyjazniam sie ze wszystkimi wielopanskimi psinami. Zapoznaje sie z zawartoscia baru i z miejscowym rekodzielem. I ze sposobem wyrabiania go. Dokonuje rowniez obserwacji na temat lotniskowej toalety (tak, od toalety na dworcu w Ciudad Bolivar jestem oglednie mowiac przewrazliwiona na temat toalet generalnie) – toaleta jest zajebista, tylko nie ma lustra. Ale jeszcze wtedy mnie to nie martwi.

Zeby poprawic mi humor lub tez z jakiegos innego nieznanego mi powodu malutki przewodnik Antonio zaprasza mnie na piwo i empanade. Tez mi sie jeszcze wtedy nei wydaje to podejrzane. Generalnie jestem zachwycona i zadaje mnostwo coraz bardziej glupkowatych pytan w stylu “a jezeli tu mozna sie dostac tylko awionetka lub malutkim malutkim samolocikiem, to jak to sie stalo, ze takie duze samochody sie tu znalazly he??” (nota bene, dostaly sie tam duzymi wojskowymi samolotami). Naszczescie po kolejnym inteligentnym inaczej pytaniu zjawia sie nasz trekingowy truck i Antonio oddycha z wyrazna ulga.
W trakcie krotkiego spotkania organizacyjnego wymykam sie na zewnatrz porobic kilka zdjec. I chodze chodze chodze, i robie zdjecia robie robie i gadam gadam gadam i generalnie nie przestaje sie zachwycac z kazda chwila bardziej. Zachwycam sie tak bardzo, ze musza mnie szukac, zeby przedstawic mi plan na reszte dnia.
glowny strit
tez glowny strit
liceum
dziewczynki z boliwarianskiej szkoly, generalnie niemal wszyscy reagowali conajmniej ochoczo i pozytywnie na robienie im zdjec
a na dole chlopcy z boliwarianskiej szkoly
po tym jak o 4 rano zadzwoniono do mnie w sprawie jakis ciezarowek, o godzinie 13:07 ukazal sie moim oczetom przepiekny widok -BRAK K...A ZASIEGU!!!
Korzystajac z wolnego czasu udaje sie na spacer, przewodnik Antonio proponuje, ze wybierze sie ze mna i mi poopowiada o Canaimie. O wiosce Canaima dowiaduje sie kilka ciekawostek, miedzy innymi tego, ze zamieszkuje ja mniej wiecej 2200 mieszkancow (z czego niemal 100 % stanowi ludnosc autochtoniczna), oficjalnie uzywa sie 2 jezykow: hiszpanskiego i miejscowego dialektu “pomen”, nikt nie chce z Canaimy wyjezdzac, poniewaz w Canaimie maja wszystko czego potrzebuja: restauracje, bary, hostele, hotele i posady, kosciol, sklep, kryty merkat, lotnisko, bank, przedszkole, szkole, gimanazjum, liceum, galerie, bank, a 2 razy w miesiacu na 4 dni przylatuja profesorowie uniwersyteccy by Canamaiczycy nie musieli wyjezdzac z Canaimy zeby studiowac, kazdy mieszkaniec Canaimy mowi po hiszpansku, pomen i conajmniej bardzo zaawansowanym angielskim, a wielu z nich dodatkowo zna jeszcze jakis jezyk. I przede wszystkim w Canaimie maja bezpieczenstwo. A i maja jeszcze internet i telewizje satelitarna. Piwo w Canaimie jest mniej wiecej 2 razy drozsze niz w Ciudad Bolivar, ale tez pensje sa 2 razy wyzsze.
CHodze po tej Canaimie z Antonio i sie zachwycam. Jak pierwszy raz zobaczylam Laguna de Canaima to przez 10 minut probowalam podniesc szczeke ze stop, bo wlasnie tam spadla z zachwytu. Slucham tego co Antonio mowi, a mowi rzeczy conajmniej ciekawe, takie jak “wiesz Ola, moi rodzice mieszkaja blisko, jakies 20 minut samolotem….” Do tej pory nie wiem jak sie do tego odniesc.
przystojny pan z brodka jest genetycznym wymieszaniem czlowieka, kozicy gorskiej i kangura. Widzialam dnia nastepnego jak skakal po skalach. Nikt kto nie jest wymieszaniem genetycznym tych trzech nie skacze tak po skalach.

Popoludniu cala grupe (zlozona z Niemcow (2), Japonczykow (1), Austriakow(1), Wenezuelczykow (3), Norwegow (1), Szwajcarow (2) i mnie) przejmuje nowy przewodnik Toni. Wczesniej Antonio proponuje mi prywatny VIP Tour po szczytach wodospadow na Lagunie Canaima. Z kolei przewodnik Toni wyglada jakbysmy go wszyscy na raz potwornie obrazili swoja obecnoscia w Canaimie. I wyglada i sie zachowuje. I patrzy tak, ze mam ochote przeprosic i wrocic, nie tyle co do Barcelony ile do Warszawy, a sila jego spojrzenia jest tak wielka, ze nie wiem czy bym sie zatrzymala przed Wladywostokiem. Z radoscia wiec godze sie na vip tour. Z cala grupa plyniemy “bote” (taka bardzo fajna fajna fajna drewniana lodka) na druga strone laguny i tylko zamiast isc z grupa skreacmy w lewo (ha jak to ekscytujaco brzmi). Jestem dla Antonia pelna podziwu, bo ja najzwyczajniej w swiecie zapewne przeszla bym obok, nie odkrywszy, ze w damym miejscu w dzungli kryje sie szlak. Naszczescie to Antonio jest przewodnikiem a nie ja i on prowadzi a ja za to odkrywam jak najlatwiej wprawic Indianina z Canaimy w konsternacje – wystarczy zalozyc rozowa bluzeczke na wycieczke w dzungle :P

gdyby ktos sie nie domyslil: TO JEST SZLAK
Po wyjsciu z dzungli oczom naszym ukazuje sie takiz to piekny widok:
I takoz to tez bawiace sie rozkosznie dzieci:
Rowniez z Antonia wychodzi maly indianski macho. Naszczescie po katalockiej szkole wiem jak reagowac i macho sie chowa jeszcze szybciej niz sie pojawil. Zwiedzamy tez wodospady, a za jeden – dokladniej za Salto Sapo, wrecz wchodzimy. Mam ochote wyc z zachwytu bo jeszcze nigdy w zyciu nie bylam za wodospadem. Zostalam poddana rowneiz hydromasazowi z Canamy, ktory polega na tym, ze przewodnik staje na przeciwko mnie, zapiera sie nozkami o jakis spory kamyk, lapie mnie za nadgarski i odchyla pod wodospad (oczywiscie nie w tym miejscu, gdzie jest on najsilniejszy) – przezycie nie do zapomnienia. Potem wskakujemy na gore wodospadow, i moj zachwyt siega zenitu. Skacze jak glupia, robie zdjecia, papalam jak glupia, wzdycham, jecze, spiewam, tancze a Antonio co? Czuje sie jak w bajce. A Antonio przyzwyczajony do tego kladzie sie spac.

A ja dalej skacze. Na zakonczenie udajemy sie obejrzec ostatni wodospad “salto pequeño”, na ktorego dole mozna sobie usciasc a woda splywajaca po kamykach dziala jak jacuzzi. Lub lepiej. Nie pamietam doprawdy kiedy ostatni raz czulam sie tak dobrze, tak bardzo zrelaksowana, ze az do ostatniej krwinki, az do skrajnej koncowki ostatniego nerwu, az...az... az.... az chyba zaczynam naprawde rozumiec slowo "blogosc" , nawet mnie jakos straszliwie nie molestuje brak zimnego drinka w dloni i brak przystojnego masazysty.
Salto Sapo i hydromasaz
Tam to wlasnie rozwiazalam od wieczna zagadke Wyspy Wielkanocnej:

Wieczorem, w towarzystwie kilku/ kilkunastu butelek wenezuelskiego piwa, jak i rowniez w towarzystwie Gabi i Enzola (mlode malzenstwo z Ciudad Bolivar, o ktorym juz wspominalam), Antonia, Roberta z Oslo i kilku osob, dowiaduje sie jeszcze kilku ciekawych rzeczy na temat Canaimy. Na przyklad tego, ze moglabym sie tam tam przeprowadzic i wrecz przyjeliby mnie z otarwtymi ramionami… tak, na 18 miesiecy. Potem mialabym dwie opcje: albo co 18 miesiecy prosic Wodza o przedluzenie pozwolenia na pobyt(powaznie) albo wziac slub z miejscowym – co jest bardziej doradzane- poniewaz wtedy nawet wodz mnie z Canaimy ruszyc nie moze(do wieczora conajmniej 12 mlodych Canameiczykow probowalo sie dowiedziec o moj stan cywilny). Druga ciekawa rzecza jakiej sie dowiedzialam, to to, ze Canaima jako spolecznosc indianska ma bardzo duza swobode prawna. Jezeli ktos z Canamimy na przyklad popelni lekkie przestepstwo, mieszkancy Canaimy maja wybor: albo osadzic go samodzielnie albo oddac pod sad z zewnatrz. Rowniez maja prawo takie wieznia wykupic i sprowadzic z powrotem do Canaimy. Nowy przedownik Toni, nadal obrazony nasza obecnoscia idzie do domu spac a my dalej gkonwersujemy i poznaje nowe ciekawostki i coraz bardziej mi sie podoba. Na sama mysl o tym, ze najblizsze 2 dni w dzungli spedze z obrazonym- na - wszystko - Tonim, a nie z lekko upierdliwym, ale smiesznym Antonio, mysle sobie "o kurcze, ale zajebisty fan bedzie".

Salto Pequeño z jacuzzi
Ciekawostka powinno byc na przyklad to, ze Hugo Chavez zrobil bardzo duzo dobrego dla Canaimy (wiem, ze to zdanie zaprzecza samo sobie, ale coz zrobic? ). Ale mimo to, wielu miejscowych go nie popiera.
Ach! i Generalnie przez caly dzien znalazlam 3 lustra: jedno artystyczne w galerii, drugie w merkacie zasloniete regalem i 3 na srodku sciany w restaracji. W pokojach, lazienkach etc ani jednego. Troche intrygujace, zwlaszcza ze nikt mi nie chcial wyjasnic dlaczego.
Zorientowalam sie rowniez iz chlopcy z Canaimy lubie cudzoziemki – 3 podstawowe zadawane mi pytania: ile masz lat? Masz meza? Masz chlopaka? Albo lubia cudzoziemki, albo to moja porazajacao egzotyczna uroda tak zadzialala ;)
No hay comentarios:
Publicar un comentario