Jorgen i ja znamy
sie jakies 4 lata. Jorgen jest Norwegiem z samej polnocy Norwegii, mieszkajacym
w Rydze i rozmawiajacym ze mna wylacznie po hiszpansku (co juz zachodzi na
lekki absurd). Jorgen i ja przyjaznimy sie jakies 4 lata. Ok, moze nie
konkretnie w tym momencie, ale wiadomo, ze nam przejdzie i znow bedziemy jak te
dwa skowronki spiewajace nad laka pelna kolorowych kwiatkow. Z Jorgenem sie 4
lata nie widzialam (co nie przeszkadzalo nam w niczym) bo albo Ryga nigdy nie
byla na szczycie moich podrozniczych marzen albo Barcelona nie bylo w
podrozniczych planach Jorgena (“bo tam mieszka moja byla i ja nie chce tam
jechac”).
Aczkowiek od 4 lat
Jorgen mnie namwial na miedzynarodowa impreze kolczserfingowa w Rydze zwana “Riga
Good Times”. A ze wbrew pozorom serce mam miekke jak galaretka to
sie w koncu zgodzilam.
Zaowocowalo to przede wszystkim kilkoma widowiskowymi i efektownymi klotniami z Jorgenem (ostatnia zakonczyla sie o 3:30 rano kiedy to wyzywajac
bardzo brzydko i Jorgena i cala jego rodzine az do czasow Wikingow wzielam
swoje rzeczy i sobie poszlam), to z kolei zaowocowalo mylnym wrazeniem, ze
jestesmy para, gdyz tylko para moze sie tak efektownie i widowiskowo klocic.
Wiadomo iz Jorgen zyje w swoim bardzo, bardzo, bardzo wlasnym swiecie i czesto
przypomina oaze spokoju (prosze jednak tego niemal autyzmu nie mylic z byciem
oaza spokoju) i wiadomo rowniez, ze ja jestem jak bomba zegarowa z popsutym alarmem –
wiadomo, ze wybuchnie pozniej, ale nie wiadomo kiedy dokladnie ale jak juz
wybuchnie to … klekajcie narody, a najlepiej kladzcie sie i zakrywajcie glowy
rekoma. Widowiskowe klotnie zaowocowaly rowniez pewna taka doza strachu wobec
mej malej skromnej osoby wsrod innych uczestnikow imprezy.
troche po lotewsku
troche po finsku, angielsku i wlosku
najlepszy "eks-malzonek na swiecie"
troche po indyjsku
troche lotewskiego hypsterstwa
troche noweskiego autyzmu
to co Ola lubia najbardziej - silny mezczyuzna i duzo duzo duzo mojito
miedzynarodowe spotkanie Anonimowych Alkoholikow
zielona Riga
lotewskie hipsterstwo
kolorowa Riga
Naszczescie wyjazd zaowocowal rowniez, poznaniem Rygi
(ktora jest nawiasem doslownie mowiac urocza), poznaniem wielu nowych ludzi
(tak, taaaaaaaaakie to kolczerfingowe),spotkaniem starych znajomych jak moj eks
malzonek Jakob, czy Maurizio, otworzeniem mojego przelyku na nowe eksytujace
doznania, kilkoma naprawde fajnymi imprezami. Kilkoma nowymi bardzo dobrymi
kolegami (jeden chyba sie na mnie obrazil), przypomnieinem mojemu zoladkowi, ze
hiszpanskie piwo to nie jest piwo tak naprawde. Pozbyciem sie kompleksow (nie
wiem czemu, ale okazlam sie byc conajmniej atrakcyjna dla Lotewskich chlopcow).
I generalnie spedzeniem czasu milo i przyjemnie.
I owszem – widowiskowe i efektowne klotnie z Jorgenem taz byly bardzo
pozytywnym aspektem gdyz wyzbyly mnie ogromnej ilosci agresji ;)























Autystycy są podobno geniuszami...
ResponderEliminarZdjątka, jak zwykle, super:)
ResponderEliminar