lunes, 3 de mayo de 2010

NURKOWANIE


Wiec aby nie rzucac slow na wiatr...

W ten weekend dotknelam nowego sportu (tak jakbym wczesniej sie ich naprobowala prawie wszystkich) – nurkowania. Jezeli ktos uwaza, ze nurkowanie jest takie proste i piekne jak wszystkich filmach marki BBC, to sie myli. Ja bylam (z cala swiadomoscia uzytego czasu przeszlego) jedna z tych osob, az do momento, w ktorych nie zalozono na mnie 18 kg wagi (pragne przypomniec, a tym co nie wiedza – nadmienic – tak jest to niemal polowa mojej wagi) I kazano przejsc sie z tym az do basenu a potem wejsc do wody (bynajmniej nie po schodkach).

Na poczatku obiecano, nie przepraszam – obiecano to za duze slowo, a moj instruktor jest zdecydowanie zbyt inteligentny zeby uzywac w zwiazku ze mna slowa “obiecywac” oraz innych wariacji na ten temat. Zatem na poczatku powiedziano mi, ze z tym obciazeniem bede musiala zrobic tylko (TYLKO) 4 KROKI. Co oczywiscie jest conajmniej ominieciem prawdy I to o jakies 50 do 70 krokow.

Dla osoby takiej jak ja – czyli nie ogarniajacej zadnych sportow poza ogladaniem meczy pilki noznej I wspominaniem zawodow w ping pongu – nurkowanie jest bardzo, ale to bardzo trudne. 20 km dziennie na rowerze (zanim mi ukradli drugi rower oczywiscie) naprawde nie zmienia nic. Przez wiekszosc zajec praktycznych czulam sie zdecydowanie tak jakbym na sile probowala zrobic cos co jest kompletnie kompletnie KOMPLETNIE nie dla mnie. Jak slon ktory wyobraza sobie ze moze byc baletnica. A slon przeciez nie moze byc baletnica, poniewaz jest sloniem. Pierwszy prosty wniosek nasunal mi sie po pierwszych zajeciach na basenie – JESTEM SLONIEM NURKOWANIA.

Nie wyszlo mi ani klekniecie na dnie, ani chyba zadne inne cwiczenia. Za to doskonale wyszlo mi “udawanie odwroconego zolwia ninji” (cytat z instruktora), ba, nawet perfekcyjnie dodalam kilka wlasnych atrakcji w postaci rozpaczliwego I dramatycznego machania wszystkimi konczynami. Nie wyszlo mi rowniez wejscie do basenu z pomoca uczynienia jednego dlugiego kroku (jak mozna wchodzac do basenu wyladowac w wodzie placeckiem?? Jesli ktos jest mi w stanie udzielic logicznej odpowiedzi na to pytanie, bede niezmiernie wdzieczna), ale za to perfekcyjnie udalo mi sie marudzenie przynajmniej 15 minut na brzegu basenu (instruktor tiwerdzi, ze bylo to 10 sekund, ale instruktor jest po prostu mily). Po pierwszym dniu chcialam plakac. Dziekuje bardzo Karolinie za zadzwonienie do mnie I wysluchanie moich placzliwych jekow.

Pierwsze zajecia drugiego dnia nie przyniosly poprawy (przyniosly jedynie wielki podziw dla cierpliwosci instruktora). Nie bylam w stanie dogadac sie z wlasna maska tak by zakrywala mi oczy w sposob na tyle dobry by nie wciekala mi do nich caly czas woda. Nie potrafilam wykonac poprawnie zadnego cwiczenia. Moja chora ambicja ucierpiala do tego stopnia, ze w pewnym momencie wyplynelam (jezeli silne odbicie sie od dna mozna nazwac ambitnie wyplynieciem), rzucilam maska I rurka (tak to jedyny sprzet, ktorym ja jestem w stanie rzucac) I rozplakalam sie, ze nurkowanie nie jest dla mnie. Plakalam conajmniej 4 – 5 razy, ale tylko raz jawnie!

W czasie 3 zajeciec w basenie musielismy zdjac caly sprzet pod powoda i zalozyc go z powrotem na plecy. Zdjecie nie stanowilo nadmiernego problem. Zalozenie nie wiem czy by stanowilo. Nie zdazylam sie o tym przekonac poniewaz natychmiast po zdjeciu dzaketu I butli wyrzulo mnie na gore. Jedyne co zdazylam zrobic to chwycic instruktora za jego skafander (tak bylo to kompletnie bez sensu I logiki) – jedenascie lat na fortepianie uczynilo moje palce jedyna silna czescia mojego ciala ;) Calosc udalo mi sie zalozyc tylko I wylacznie dzieki temu, ze instruktor przyciskal mnie (wrazenie mam ze calym swoim cialem – w sensie z ogromna sila, ale za wrazenie to zapewne odpowiada moja wyobrazia) do dna.

I potem nagle zdazyl sie cud. W penym momencie zaczelam wykonywac to wszystko dobrze(ok przesadzam z tym “wszystkim”)!Nie mam pojecia jak to zalapalam, ale cos takiego ma wplyw na calosc mnie – z zaplakanej, zalamanej, apatycznej, zniecheconej, powloczacej ngami, rozzalonej, rozczarowanej, walczacej ze lzami i nic nie mowiacej malej Oli z powrotem wsepuje we mnie energía i radosc.

Generalnie nurkowanie bylo ogromnym zaskoczeniem dla mnie. Wyglada pieknie i latwo - na filmach( a niektorych wyglada nawet romantycznie). Ale w rzeczywistoci kosztowalo mnie mnostwo. Wysilku fizycznego – dzwigac 16 czy 18 kg na sobie nie jest rzecza ktora robie czesto, jestem raczej z tych osob , ktore wola poczekac 2 godziny na lotnisku az ktos je odbierze I pociagnie walizke niz robic to samodzielnie) I przede wszystkim walki z wlasna chora ambicja. Przyzwyczajona do bycia najlepsza we wszytskim, kosztowalo mnie ogromny wysilek zaakceptowanie tego, ze cos mi nie wychodzi od reki, a co gorsza, jest ktos kto to robi lepiej. Dla ludzi z problemem przerostu ambici nie docieraja argumenty racjonalne I logiczne – ze cos wymaga wiecej czasu, wprawy, praktyki. To chyba kosztowalo mnie najwiecej. Ani chwili nie pomyslalam, zeby sie zabrac I wracac do domu, za to non stop myslalam “co ja tu do cholery robie jezeli wszyscy wszystko robia lepiej niz ja??!! I jak to jest mozliwe??!!”.

W przyszly weekend zajecia w morzu, czego w chwili obecnej sobie nie wyobrazam.

Na zakonczenie wstawiam zdjecie instruktora (poniewaz pomiedzy plakaniem i przeklinaniem nie pomyslalam, zeby postarac sie o zdjecie samej siebie) – cechujacego sie jak widac nieprzecietnie atrakcyjnym usmiechem (poza tym, ze po spedzeniu 3 miesiecy na Borneo wyglada jak tost!!!!!), co uwazam jest conajmniej wazne w przypadku instruktorow sportow takich jak nurkowanie. Dobry instruktor to dobry motywator :P Ale zeby nikt mi nie zarzucil zadnych bzdur – NIE SMIEM NAWET SPLYCAC JEGO ROLI DO JEGO WYGLADU. Pedro jest niesamowitym instruktorem I nie znam nikogo bardziej cierpliwego! Ja na jego miescu prawdopodobnie sama bym siebie wykopala z powrotem do Barcelony (jezeli nie do Warszawy) po pierwszych 15 minutach w basenie tudziez po pierwszych 15 pytaniach na wykladach (zadawanych ze srednia predkoscia kilkanascie na minute) pod tytulem “ a co to znaczy?” lub “ a to? Co to znaczy?”.

1 comentario:

  1. nono, Ola, un szacun grande za nurkowanie! zazdroszczę Ci nieziemsko, bo też chciałem zrobić kurs w barnie..
    ciekawe jak Ci pójdzie w zbiorniku większym od basenu :D tym razem pokaż im na co Cie stać! :P

    ResponderEliminar