
A to jest schematyczna mapa metra w Barcelonie. Metro w Barcelonie jak widac jest imponujace i Warszawa razem z planami budowy drugiej i trzeciej linii moze sie schowac (nie obrazajac nikogo oczywiscie, bo wszyscy wiemy ze stacja pl. Wilsona jest najladniejsza w calej Europie). Metrem w Barcelonie praktycznie mozna dojechac wszedzie (poza Zona Franca, ale to tez pewnie kwiestia czasu) – ja przez 2 lata mieszkania tutaj moge doslownie policzyc ile razy jechalam autobusem wliczajac to autobús nocny wracajac z imprezy, metro tutaj sie rozrasta caly czas. Nowe linie, nowe stacje i inne bajery (po tym jak w zeszle lato po raz kolejny udowodnilam,ze stope tez sie da zlamac i pomykalam po miesice o kulach z utesknieniem czekam na udogonienia dla inwalidow w postaci - schodow ruchomych na kazdej stacji i wind). Nowa linia 9 jest wrecz futurystyczna (w znaczeniu odczuc i w znaczeniu przyszlosciowym) najpierw sie zjedza przeszklona winda w dol dol dol jak w ogromna studnie a potem jedzie sie metrem bez kierowcy! Cuda Panie cuda!!
Metra Barcelonie nie jedno miasto moze spokojnie pozazdroscic. Jednakze kazdego poranka od poniedzialku do piatku kiedy to nim jade przezywam cos czego chyba nie da sie z niczym porownac i wcale nie jest to przyjemne. Mam swoj maly prywatny helikopter w ogniu. Ludzie o poranku w metrze to wojownicy, kobiety to Ksiezniczki Xenie a nie damy, calosc to wielka i brutalna bitwa o Srodziemie. Nie mowie tu tylko o masowych kradziezach, bo masowe kradzieze sa w Barcelonie wszechobecne, nie tylko w metrze (wspominalam juz ze mi ukradli 2 (DWA) rowery w ciagu 10 dni???).U mnie na stacji jeszcze jakos mozna wejsc w miare spokojnie I nawet przy odrobinie szczescia znalesc miejsce stojace, wesprzec sie o drag i czytac ksiazke, ale juz to co sie dzieje na nastepnej stacji to masakra. Ludzie gdyby mogli zmasakrowali by okna w metrze. Jedni nie zdazyli wyjsc a juz wlewaja sie inni, ale to nic – ludzie tutaj sa kompletnie, ale to KOMPLETNIE nielogistyczni. Na chodnikach sa nie logistyczni (jedna osoba sredniej grubosci potrafi isc calym 4-ro metrowym chodnikiem, to nie dowcip to magia miejska), ale w metrze o poranku mam wrazenie, ze przechodza samych siebie. Na przyklad pan ustawia sie w srodku metra dokladnie na wprost drzwi i to dodatku tuz przez stacja na ktorej wysiadaj tlumy i na ktorej (jednoczesnie) wsiadaja jeszcze wieksze tlumy. Drzwi sie otwieraja – tlum napiera z przodu, tlum napiera z tylu a pan sie kreci w kolko mimowolnie (bo tlum napiera)wokol wlasnej osi, ale on przeciez nie wychodzi! Co wiecej – nikt w metrze nie powie “przepraszam” albo czegos podobnego gdy sie pcha (a ja na przyklad za zwykle “ przepraszam” moge sie naprawde akrobatycznie wygiac), w sumie po co mowic “przepraszam” jezeli mozna kogos tak pi….nac z lokcia ze ten ktos sie zwinie z bolu zastanwiajac ile zeber mu/ jej wlasnie zlamano ?? Poza tym jak ktos sie zwija z bolu to potem juz latwiej bic i przesuwac mimo,ze nie ma gdzie. Mozna tez go zmasakrowac gdy sie widzi, ze nie dosc, ze sie zwija z bolu to jeszcze wazy 3 razy mniej.
Z metra do pracy mam do przejscia 4 ulice. Normalnie pokananie tego powinno zajac mi jakies 7 minut, niestety z bolu po wycieczce metrem trwa to sporo dluzej. Ale obiecuje, ze ktoregos piekne dnia wstane wczesniej, pojade jedna albo dwie stacje metra wczesniej – znajde miejsce siedzace, wyciagne aparat i sfotografuje ta rzez niewiniatek.
Naprawde nie znosze jezdzic rano metrem w Barcelonie.
No hay comentarios:
Publicar un comentario