lunes, 6 de junio de 2011

Poniewaz istnieja ludzie, ktorych sama obecnosc wszystko reperuje

takie tam glupkowate opowiadanko z zycia wziete, niedlugo zglosze sie wraz ze swoim fascynujacym zyciem do rozmow w toku.

Mamy tu sasiada. Mieszka pietro wyzej po lewej. Ma na imie Noel. Mlody chlopak, mniej wiecej 30-letni. Wysoki, szczuply i obdazony piekna twarza. Naprawde piekna piekna twarza, pewnie dlatego nazywamy go z Eli Pieknym Noelem. Jest troche podobny do Wladcy Dziwnych Slowek (ktory tez jest bardzo przystojny oglednie nawiasem mowiac), z ktorym to ostatnio sie troche pozarlismy, a ze oboje jestesmy uparci jak stado baranow na zielonych lakach to trudno powiedziec kiedy znow powrocimy do naszych glupkowatych nocnych rozmow. Tak juz bardzo za tymi rozmowami tesknie, ze jak tak dalej pojdzie to zaczne czaic sie godzinami pod wizjerem w drzwiach wejsciowych czekajac az Piekny Noel bedzie wyrzucal smieci. No niewazne.

Wracajac do Pieknego Noela. Piekny Noel jest po prostu piekny piekny piekny. A my mieszkamy na Santsie. Dzielnica Sants charakteryzuje sie starym budownictwem i tym, ze jest jak male miasteczko – wszyscy sie znaja. U nas w bloku szczegolnie – mamy Pablo striptizera o idealnie umiesnionym ciele, mamy Montse od ktorej pozyczamy duze garnki, mamy Nurie z ktora pijemy piwo i mamy bardzo stara lazienke, ktora az krzyczy o remont.

Bardzo stara lazienka natomiat charakteryzuje sie tym, ze sie czasem psuje toaleta(miedzy innymi, wsrod calej gamy tego co sie psuje). A dokladniej spluczka. Jako dwie bardzo dzielne i chytre mlode i niezalezna i samodzielne kobiety – Eli i ja oczywiscie moglbysmy sobie same z tym poradzic. Ale niestety zbiornik z woda jest na tyle wysoko, ze nawet stojac na palcach na “wannie” (ciagle nie wiem czy to wanna czy prysznic, ale to juz zupelnie inna historia) nie dosiegamy.

Tegoz pamietnego wieczoru wizytowala nas Merce, Nuria (ta od piwa) i Maria (wspolokatorka Nurii, tej od piwa). I oczywiscie popsula sie toaleta, zadna z kobiet nie dosiegala do ziornika. Wspolna decyzja zostalam zatem wyeksportowana po Noela, bo Noel jest wysoki i piekny (jest tak piekny, ze jestesmy przekonane, ze uroda rowniez moglaby mu pomoc w naprawie toalety).

Piekny Noel otworzyl mi drzwi w pol neglizu (¡!!!aaaa!!!!!!). Widok polnagiego Noela wprawil mnie w dosc konkretna konsternacje, jak i rowniez wprawil mnie w posiadanie twarzy koloru czerwonego jak maki na polach a moja szczeke przemiescil w okolice dolnych zeber (w okolice kolan nie, poniewaz nie oszukujmy sie - naga klatka piersiowa Noela to jednak nie Salto de Angel). Po 20 sekundach zdolalam z siebie wydusic “dzien dobry. Mam na imie Ola i mieszkam na dole i mam problem”. Piekny Noel niczym super przywdzial koszulke i po lacznie moze 30 sekundach bylismy z powrotem u nas.

Gdzie z kolei on popadl w dosc konkretna konsternacje na widok 5 (slownie pieciu) kobiet wpatrzonych w niego jak w obrazek swiety i oczami mowiacych “aaaaaaaaaaach Piekny Noeeeeeeeeeeeeel” (I jedna mowiaca oczami “a ja go widzialam bez koszulki ha!"). Szybko sie jednak ogarnal i wykazal checia niesienia pomocy.

I w tym momencie zdazyl sie cud. Celem udowodnienia, ze mamy problem i, ze tylko Piekny Noel i jego dlugie piekne ramiona (dlugie bo jest wysoki) nam moga pomoc, pociagnelysmy za spluczke…. A toaleta zaczela dzialac!! Jak gdyby nigdy nic! Niemal jakby nowa byla.

Piekny Noel sie na nas dziwnie popatrzyl, troche zdezoriantowanym spojrzeniem, troche jakby patrzyl na UFO, a my w odpowiedzi poczulysmy sie jak 5 idiotek.

Ale teraz juz wiemy, ze jak cos sie w domu psuje to wystarczy wezwac Pieknego Noela i sama jego obecnosc wszystko naprawi. Z tym drobnym szczegolem, ze ja osobiscie juz nigdy po niego nie pojde.

A tak wygladal nasz piekny Sants w zeszlorocznym sloncu!










No hay comentarios:

Publicar un comentario